|
W
okresie starożytności wprowadzone zostało pojęcie
wojny, walki w której brały udział dwie strony.
Pierwsza broń, która w zamyśle miała służyć
ludziom do polowania na dzikie zwierzęta, z łatwością
nadawała się do użycia przeciwko własnemu
gatunkowi. Już pierwsze sąsiadujące ze sobą
wspólnoty ludzi z tego samego kręgu cywilazcyjnego,
walczyły przeciwko sobie. Celem tych walk była grabież
ludzi, bydła, żywności i innych dóbr. Z czasem
zwycięzcy zaczęli myśleć coraz częściej nad
możliwością czerpania zysków na przyszłość,
a nie tylko o jednorazwoym wzbogaceniu się i odejściu do
swoich siedzib. Pokonanych należało więc uzależnić,
zmusić do płacenia danin, początkowo w produktach
rolnych i zwierzętach, później coraz częściej
w drogocennych kruszcach. Coraz większą rolę odgrywało
opanowanie i kontrolowanie ważnych szlaków handlowych,
zasobów wody pitnej czy złóż metali ważnych dla
gospodarki. Pokonanych traktowano w dwojaki sposób.
Albo na tyle łagodnie, by nie buntowali się przeciwko nowym
władzom lub na tyle brutalnie, aby nigdy nawet nie pomyśleli
o buncie. Władcy pierwszych organizmów państwowych
byli z reguły brutalnymi wodzami, którzy mordowali
ludność i żołnierzy wroga z całą
bezwzględnością (Asyria). Tereny i osady palono,
dobytek rabowano, a następnie dzielono pomiędzy
zwycięskiego władcę i jego wojowników. Gdy
mijał czas wojny, wielu z tych władców, w zależności
od prowadzonej polityki, znajdowało potrzebę wprowadzenia
tylko umiarkowanego ucisku czy nawet tolerancji, lub współpracy
z pokonanymi (Mitanii, Hetyci).
Wojny
pomiędzy osiadłymi cywilizacjami były tylko jedną
stroną medalu. Prawdziwym niebezpieczeństwem dla osiadłych
ludów i wyzwaniem dla ich armii były koczownicze lub
półkoczownicze ludy. Ogromne rozdwojenie cywilizacyjne i
ekonomiczne powodowało, że społeczeństwa bogatsze
wystawione były na większe niebezpieczeństwo ataku ze
stony ludów biedniejszych i stojących na niższym
szczeblu rozwoju. Przez cały okres starożytności
walczyły więc ze sobą dwa światy. Jeden z nich
osiadły, dążący do pokoju, uznający
zwierzachnią władzę, czerpiący zyski z
ustalonych źródeł rolnictwa czy handlu. I drugi,
który niczym ocean otaczał nieliczne wyspy osiadłych
cywilizacji. Rzymianie nazwą tych ludzi kiedyś
barbarzyńcami, istotami spoza okręgu cywilizacyjnego,
mówiącymi nieznanymi językami. Koczownicy lub
półkoczownicy, ci z natury swej i wychowania byli
wojownikami, niesfornymi, nieskorymi niejednokrotnie do posłuszeństwa
wobec żadnej władzy, nawet swoich wodzów. Ludzie ci
patrzyli z zazdroscią na bogactwa sąsiadów, aby w
końcu podjąć próbę ich podboju i stworzyć
lepszą szansę życia dla siebie. Przez cały okres
starożytności i przez pierwsze wieki średniowiecza,
ogromne przemieszczenia plemion doprowadzały do upadku starych
cywilizacji i państw. Na ich zgliszczach, rzadziej we współpracy
z pokonaną ludnością, budowano nowe państwa, z
których większość doszła do statusu imperiów.
Walka ta trwała tysiące lat, prowadzona różnymi
sposobami, od niewielkich ataków po zorganizowane uderzenia
tysięcy wojowników. Czasami udawało im się
pokonać bogatych sąsiadów i zająć ich
miejsce. W ten sposób barbarzyńcy wchodzili do świata
osiadłego i cywilizowanego, wchłaniając jego
osiągnięcia, a ze swojej strony dodając zwycięskie
metody walki do systemu obronnego pokonanych. Nie jest dziełem
przypadku, że najeźdźcy byli świetnymi jeźdźcami,
a armie społeczeństw osiadłych bazowały, przez
długi czas, głównie na piechocie. Przez całą
starożytność toczył się więc swoisty wyścig
zbrojeń pomiędzy atakującymi i broniącymi się.
Rozwijała się broń zaczepna, a zaraz za nią
obronna. Największe wynalazki ludzkości szybko dostosowano
do potrzeb wojny, jak choćby wynalazek koła czy sztukę
wytopu metali. Udomowienie dzikiego konia stepowego również
powodowane zostało względami wojskowymi, a rozwojowi
sprzyjały często toczone wojny, przyczyniając się tym samym do rozwoju inżynierii.
Poszczególne armie wprowadzały nie tylko nową i
lepszą broń, ale cały czas unowocześniały
taktykę walki. Pojawiły się sztaby wojskowe na
poziomie, który ludzkość ponownie osiągnęła
dopiero w XIX w. Armie coraz częściej były zawodowymi
formacjami, dowodzonymi przez wyszkolonych oficerów.
Ci
z wodzów, którzy potrafili wykorzystać sztukę walki
obronno-zaczepnej (tzw. taktyk kombinowanych broni) stawali się
zwycięzcami. Taktyka kombinowanych broni skutecznie
wykorzystywana była przez największych wodzów w
historii ludzkości, jak Hanibal Barka czy Aleksander Macedoński.
Osoby te weszły do kanonu największych postaci historycznych,
dzięki swojemu geniuszowi wojskowemu.
|