rmia
bizantyjska była jedną z najbardziej kompleksowych armii Europy
okresu średniowiecza. Walcząc z różnorakimi przeciwnikami,
żołnierze bizantyjscy potrafili dostosować się niemal do każdej
sytuacji taktycznej. Bizntyjczycy, korzystając z
dziedzictwa rzymskiego i greckiego, stworzyli machinę wojenną, zdolną
bronić państwo przez tysiąc lat. Uzbrojenie, taktyka walki czy
dyscyplina stawiały żołnierzy bizantyjskich na wyższym poziomie niż
zdecydowaną większość ówczesnych armii świata.
Wielkie
państwo rzymskie było organizmem trudnym do administrowania i
jeszcze trudniejszym do obrony. Końcem III w. cesarz Dioklecjan (284
– 303) dokonał pewnego podziału państwa pomiędzy imperatorów,
zapoczątkowując tym samym rozłam wielkiego państwa. Przed końcem IV
wieku podział państwa rzymskiego na wschodnią i
zachodnią część stał się faktem. Podział Cesarstwa Rzymskiego był
początkiem końca dla jego zachodniej części, która pozbawiona
zboża z Egiptu i podatków ze wschodnich prowincji,
szybko zaczęła popadać w zależność od barbarzyńców.
Armia buntowała się coraz częściej. W szczytowym okresie
buntów (poł. III w.) co najmniej dziewięciu dowódców
(tzw. okres trzydziestu tyranów) wypowiedziało posłuszeństwo
prawowitemu cesarzowi, co doprowadziło do jeszcze większej anarchii
w wojsku rzymskim i dezorganizacji systemu obronnego państwa.
Barbarzyńcy coraz śmielej przekraczali granice i osiedlali się na
terenie państwa. W IV wieku casarzom udało się odzyskać niemal
wszystkie utracone tereny i odnowić system obronny kraju, który
wydawał się być solidniejszy niż dotychczas (rok 330). Kiedy władze
rzymskie podjęły próbę pozbycia się barbarzyńców i ich
rosnącego wpływu, doprowadziło to niemalże do upadku państwa. Wpływ
obcy był już tak znaczny, że żadna głęboka reforma nie była już
możliwa. Zachodniorzymska siła zbrojna nadal rekrutowała się w
głównej mierze z oddziałów Germanów, noszących
oficjalnie status sprzymierzeńców Rzymu. W rzeczywistości
oddziały te, walczące pod własnym dowództwem i własnymi
stylami, były niemalże niezależne od władzy rzymskiej i były w stanie
zmienić front i wymówić posłuszeństwo cesarstwu w
każdej chwili. Sami żołnierze barbarzyńscy coraz częściej lekceważyli
obyczaje rzymskie, które kiedyś budziły w nich strach.
Opanowanie zachodniej części imperium przez Gotów, Wandalów
i innych germańskich najeźdźców, pozostawiło wschodnią część
osamotnioną i osłabioną, niemniej jednak nietkniętą.
Inaczej
wyglądały stosunki pomiędzy barbarzyńcami a Rzymianami we wschodniej
części cesarstwa. W 420 r. gwałtowna akcja antygermańska państwa i
samych mieszkańców Konstantynopola zapoczątkowała gruntowne
zmiany wojskowe. Oczyszczono kadrę oficerską z Germanów i
zaczęto ponownie rekrutować żołnierzy spośród rodowitych
mieszkańców państwa. Oddziały z przymusowo wcielanych do armii
chłopów, ustępowały wprawdzie pod względem wojskowym
najemnikom germańskim, ale został przywrócony związek pomiędzy
żołnierzami a krajem, w którym się urodzili i którego
bronili. Zawód żołnierza nie cieszył się jedakże taką
popularnością i szacunkiem, jak za dawnych czasów rzymskich.
Jakość wielu oddziałów była niska. Nielicznymi wyjątkami były
jednostki rekrutujące się z górali izauryjskich z Anatolii
oraz postawnych Aramejczyków. W tej sytuacji częściowo
przywrócono rekrutację obcokrajowców, ale pod
całkowicie zmienionymi warunkami i na własnych zasadach. Rekrutowano
do wojska pojedynczych żołnierzy, a nie zorganizowane oddziały
barbarzyńskie, przez co uniknięto tworzenia oddziałów
obcokrajowców, mówiących innymi językami. Także
oficerowie wywodzili się z terenów cesarstwa, najczęściej
mających pochodzenie rzymskie.
Sytuacja
wojskowa nowego Wschodniego Cesarstwa nie była jednak łatwa. Chociaż
poszczególni imperatorzy bizantyńscy czuli się spadkobiercami
dawnego Rzymu i z tego powodu podejmowali próby rozciągnięcia
władzy na dawne zachodnie ziemie Rzymu, odnowienie starego państwa w
jego dawnych granicach nie było już możliwe. Państwo perskie ponownie
stało się groźne, pojawiły się nowe zagrożenia w postaci wojowniczych
Awarów i Słowian, którzy zaczęli zagrażać
północnozachodnim częściom państwa. Od VII w. pojawiło się
kolejne niebezpieczeństwo – Arabowie. W odpowiedzi na te obawy
armia bizantyńska w VII i VIII w. przeszła ogromne zmiany
organizacyjne. Porzucono dotychczas obowiązujący stary system
rzymski, oparty głównie na piechocie, stacjonującej na
granicach i w prowincjach przygranicznych. Zwiększono mobilność
oddziałów oraz ilość konnicy. Poważniejszymi zmianami było
zmniejszenie wielkości oddziałów z 5 tysięcznych legionów
na tysięczne i tysiąc pięćsetne jednostki. Generalnie tysiącosobowy
oddział składał się z 650 ciężkozbrojnych i 350 lekkozbrojnych
żołnierzy. Spadła też znacznie liczba żołnierzy (czasy przed
reformami od 300 do 370 tysięcy) do 80-150 tysięcy (w różnych
okresach), która była jednak efektywniejsza niż duże masy
wojska. W konsekwencji armia bizantyńska od VII do XI
w. była bardzo skuteczną siłą, walczącą zarówno z armiami
zachodniej Europy, jak armiami arabskimi na Wschodzie. Kraj
podzielono na wojskowo – cywilne jednostki, zwane “themata”,
na czele których stali generałowie (zwani “strategos”),
pełniący funkcje cywilne i wojskowe zarazem. Żołnierze osadzani byli
na ziemi, stając się na wpół rolnikami, na wpół
żołnierzami. Częściowo żołd odliczny był z ziemi, z której
mieli czepać zyski. Zmniejszało to ogromnie koszty utrzymania armii
przez państwo oraz nadawało dodatkowego bodźca żołnierzom, aby
walczyć o ziemię, która dostarczała im utrzymanie (pomimo
faktu, że ziemia była nadal własnością państwa). Tak rekrutowane
armie kresowe były również bardziej przydatne do
natychmiastowego podjęcia akcji, bez czekania na rozkazy ze stolicy.
Część oddziałów stacjonowała w głębi kraju. Były to oddziały
palatynatów, zwane również oddziałami dworskimi. Te
formacje wojskowe zostały stworzone przez cesarza Konstantyna V (741
– 775), początkowo jako jednostki stacjonujące w stolicy i jej
okolicach. Ich pierwotnym zadaniem miała być ochrona Konstantynopola,
władcy oraz działanie jako formacja szybkiego reagowania na zagrożonym
odcinku.
Dodatkowych
oddziałów wojska dostarczali też posiadacze ziemscy. Ich rola
znacznie wzrosła w wyniku pojawienia sie systemu ”themata”.
Trudno jest jednak opisać sposób rekrutacji i podziału
obowiązków żołnierzy. System ten sprawdzał się dosyć
skutecznie w walce z Arabami i Bułgarami w X wieku. W XI wieku
arystokracja ziemska została zwolniona z obowiązku dostarczania
żołnierzy na rzecz płacenia podatków do skarbu państwa. Było
to na tyle logiczne, że arystokraci kresowi zaczęli tworzyć własne
oddziały, bardziej lojalne im samym niż prawowitym władzom w
Konstantynopolu. Za podatki zaczęto ponownie rekrutować oddziały
najemne, składające się głównie z obcokrajowców. W
szeregach najemników walczyły plemiona osiadłe na terytorium
państwa (chociaż nie były one nazbyt znaczącą siłą wojskową) oraz
typowo obce jednostki najemne, jak Wikingowie,
Słowianie, ale także
Germanie (od Anglosaksonów, Franków po Lombardów
i innych). Obcokrajowcy w Bizancjum byli zwani
Waregami. Część obcych oddziałów tworzyła tzw. Gwardię
Waregów. Formacja ta stanowiła ponadto elitarną jednostkę,
pełniącą funkcję ochrony władcy i jego rodziny oraz uśmierzania
buntów czy egzekwowania niepoularnych rozkazów władzy.
Rzadko natomiast brała udział w bitwach. Osobista przysięga wierności
cesarzowi i obcy charakter tej jednostki sprawiał, że nie była ona
bardzo podatna na bunty, w przeciwieństwie do rodzimych jednostek.
Dopełnieniem najemników były jednostki czysto biznatyńskie,
pełniące jednakże drugorzędną rolę. Nowa armia nie była jednak w
stanie skutecznie walczyć ani z Turkami w Anatolii, ani z
Normanami w Sycylii. Państwo bizantyjskie zostało okrojone
terytorialnie jak nigdy dotąd, a zawodowa armia w pewnym okresie
praktycznie nie istniała.
W
XII wieku cesarze próbowali odbudować armię narodową (dynastia
Komenów), co przez pewien czas sprawdzało się. Ważnym
czynnikiem (wzmacniającym armię bizantyńską) był wówczas
system dowodzenia. Poszczególni cesarze stawali na czele
ruszających na kampanie wojenne oddziałów. Zapobiegało to
buntom i decentralizacji w systemie państwowym i
militarnym. Poszczególne prowincje, zarówno
europejskie, jak i azjatyckie, dostarczały ponownie rekrutów.
Tylko częściowo wojsko (zwane armią komenowską) składało się z obcych
żołnierzy, np. pokonanych plemion, takich jak Pieczyngowie (służący
jako konni łucznicy). Kontyngentów dostarczali również
sojusznicy węgierscy i serbscy. Generalnie rodzime oddziały
bizantyńkie liczyły wówczas około 70 procent całości sił
zbrojnych państwa.
Pod
względem organizacyjnym główną siłą armii w czasach Bizancjum
stała się konnica. Zarówno jeździec, jak i koń, byli chronieni
przez ciężką zbroję, chociaż zachodnie rycerstwo było jeszcze
bardziej ciężkozbrojne. Jeźdźcców uzbrojono w dzidy
(kontarion), miecze (spatha), niewielkie topory i
łuki. Uzbrojenie
idealnie dostosowane było do walki z przeciwnikami na
Wschodzie, z Persami, Turkami i Arbami, gdzie Biznacjum głównie
toczyło wojny. W walce na zachodnich granicach, ciężkozbrojna jazda
była siłą niezwykle skuteczną w walce z Węgrami i
Pieczyngami. Oddziały jazdy podzielone były na 300 i 400 osobowe
jednostki i atakowały w głębokiej na 8 do 10 szeregów
formacji. W ten sposób tworzyła się bardzo ciasna, nie
nadająca się do płynnych manewrów formacja, ale zarazem bardzo
trudna do rozbicia. Pierwsze szeregi uzbrojone były we włócznie
(kontariony) i łuki. Łucznicy obsypywali przeciwnika gradem strzał,
tworząc w jego szeregach wyrwy, a następnie rozpoczynając walkę z
bliskiej odległości za pomocą dzid. Za pierwszymi szeregami w galopie
podążały pozostałe szeregi.
Dopełnieniem
ciężkozbrojnej jazdy była lekka kawaleria, pełniąca zazwyczaj rolę
pomocniczą. Lekkozbrojni kawalerzyści częściowo rekrutowali się z
mieszkańców Bizancjum, czasami też składali się
z najemnych wojsk Sarmatów, Awarów, Pieczyngów,
Wegrów i Aramejczyków. Głównie
wykorzystywano ten rodzaj kawalerii w walkach
podjazdowych, potyczkach i rekonensansach. Żołnierze używali
zazwyczaj swojej narodowej broni.
Piechota
nie była już czynnikiem decydującym o wyniku bitwy, jak za czasów
rzymskich. Składała się z lekkozbrojnych i (głównie)
ciężkozbrojnych oddziałów. Lekkozbrojna piechota składała się
głównie
z łuczników, używających łuku
złożonego, którego zasięg był znacznie większy niż niewielkich
łuków konnicy. Dodatkowo łucznicy uzbrojeni byli w niewielki
topór, służący do obrony (tzikurion) oraz wzorem jazdy, długi
na 90 centymetrów miecz, spathę. Wiekszość bizantyjskich
łuczników wywodziła się z Azji Mniejszej, szczególnie z
regionów południowego wybrzeża Morza Czarnego, gdzie
mieszkańcy specjalizowali się w tej sztuce walki.
Podobnie,
jak za czasów rzymskiego legionu, piechota znajdowała się w
centrum a jej na skrzydłach jazda. Z reguły piechota była nieco
cofnięta. Pierwsze szeregi (głębokie na 15 do 20 szeregów)
stanowiła ciężkozbrojna piechota. Najbardziej wysunięte do przodu
jednostki używały długich na 2 do 3 metrów dzid, mających
utrzymywać wroga na dystans. Jej ostatnie trzy linie tworzyli
łucznicy, chronieni przez ciężką piechotę, znajdującą się w
pierwszych szeregach. Dużego znaczenia piechurzy (ciężkozbojni)
nabrali za czasów cesarza Bazylego II Bułgarobójcy (976
– 1025), stając się wtedy jedną z najlepszych formacji piechoty
na świecie. Chronieni byli przez zboję kolczugową oraz dużą
(zazwyczaj) okrągłą tarczę, a walczyli za pomocą dzid i mieczy.
Bizantyjczycy
traktowali wojnę jako konieczność, a nie powód do zdobycia
chwały i dumy. Większość wojen, toczonych przez cesarstwo, była
wojnami obronnymi. Niemniej jednak taktyka armii bizantyńskiej była
wysoce rozwinięta i różnorodna. Myśl wojskowa dostosowana była
do przeciwnika, z jakim przyszło się mierzyć. Taktycy i generałowie
bizantyjscy sporo korzystali z dziedzictwa rzymskiego i greckiego.
Cesarz Leon IV (750 – 780) w swoim dziele o wojkowości,
“Taktyce”, wyznacza instrukcje na temat sposobu walki z
poszczególnymi wrogami. W taktyce bizantyjskiej przeznacza się
sporo miejsca wojnie podjazdowej i szarpanej. Przeciwnicy z
zachodniej Europy uważali więc błędnie armie bizantyjskie za
tchórzliwe. Dowódcy starali się nie angażować w
regularne, duże bitwy aż do czasu osiągnięcia zdecydowanej przewagi
liczbnej lub taktycznej. W tym celu często wykorzystywano łuczników,
aby sprowokować wroga do ataku w najmniej dogodnym momencie i
miejscu. Frankowie i Lombardowie walczyli jako
ciężka konnica, bezpośrednim atakiem na przeciwnika. Należało unikać,
jeśli było możliwe, bezpośredniego starcia. Cechą ujemną armii
zachodniej Europy był brak dyscypliny i odpowiedniego rekonensansu oraz
pozbawienie obozów wojskowych bez obwarowywań w nocy. W
przypadku walki należało rozpocząć taktyczny odwrót
i wciągnąć przeciwnika w zasadzkę.
Węgrzy
i Turcy opierali swoją siłę na niewielkich oddziałach lekkiej
konnicy, które starały się osłabić wroga szeregiem potyczek,
atakując główne siły tylko wtedy, gdy znalazły słaby punkt.
Taktyka bizantyńska zalecała swoim generałom użycie na pierwszej
linii łuczników, którzy mieliby utrzymywać konnicę
wroga na dystans i podejmować próby zadania jak największych
strat. Wówczas, ciężka jazda bizantyńska miałaby okazję
zaatakowania i zniszczenia swym impetem wroga.
Słowianie
byli również bardzo uciążliwym przeciwnikiem dla armii
bizantyjskiej. Walczyli niemalże wyłącznie jako piechota, ale byli
również mistrzami wojny z ukrycia, skutecznie atakując ze
wzgórz i zarośli maszerujące kolumny. Trudny teren, na którym
operowali wojowie słowiańscy, utrudniał użycie zarówno jazdy,
jak i łuczników. Walkę ze Słowianami należało poprzedzić
bardzo dobrym rekonensansem. W przypadku walki na
otwartym terenie, wojowie słowiańscy, walczący pieszo i bez
jakiejkowiek ochrony (oprócz podłużnych, drewianych tarcz),
byli łatwym celem dla ciężkozbrojnej konnicy.
Arabów
traktowano jako wojowników opanowanych fanatyzmem religijnym i
chęcią rabunku. Walka z nimi polegać miała na zaangażowaniu konnicy
do zwalczania, przekraczających granicę grup wojow arabskich. Było
to zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę, że Arabowie byli świetnymi
i niezwykle szybkimi jeźdźcami. W przypadku inwazji większych sił,
konnica z prowincji przygranicznych powinna starać się atakować
mniejsze siły wroga i przecinać drogi zaopatrzeniowe, celem
spowolnienia ruchów armii inwazyjnej. W międzyczasie główna
armia bizantyjska, zgrupowna w Anatolii, miałaby czas na
przygotowanie uderzenia na główne siły przeciwnika.
Dopełnieniem powyższej taktyki miałyby być kontrataki na terytorium
przeciwnika, celem zmuszenia go do odwrotu i obrony własnych
posiadłości.
Wraz
z pojawienim się Turków, którzy ostatecznie oderwali od
Bizancjum Anatolię wraz z jej rezerwuarami ludzkimi, uniezależnieniu
się Węgrów i Serbów, którzy utworzyli własne
królestwa, system rekrutacji, oparty na “themes”,
uległ niemal całkowitej dezintegracji. Bizancjum nie było w stanie
wystawić już dużych armii do obrony swojego terytorium. Dotychczasowy
system był znacznie tańszy, gdyż żołd pokrywano częściowo z ziemi, na
której gospodarowali żołnierze. Teraz władcy musieli łożyć
ogromne sumy na żołd dla wojska z budżetu centeralnego, co było sporym
obciążeniem dla państwa. Symbolem słabości Bizancjum było zdobycie
Konstantynopola przez krzyżowców czwartej krucjaty
w 1204. Przez następne dwa stulecia cesarze biznatyjscy starali
utrzymać istnienie państwa. Armia, którą mieli do dyspozycji,
była niewielka i w dużej mierze oparta (ponownie) na
nie najskuteczniejszych najemnikach. W 1453 roku po zaciekłej walce
mała armia bizantyjska, składająca się tylko z 5 tysięcy żołnierzy,
wspartych dwoma tysiącami najemników, uległa
osiemdziesięciotysięcznej armii tureckiej, oblęgającej stolicę ongiś
potężnego Imperium. Ostatni cesarz, Konstantyn XI, poległ wraz ze
swoimi żołnierzami w walce ulicznej. Nastąpił koniec Bizancjum.
|