
oczątkiem XIII wieku, wódz jednego z plemion mongolskich, Temudżyn, zdołał siłą zjednoczyć wszystkie
plemiona mongolskie. Przybrał on tytuł Czyngis – Chana (Wielkiego Wodza) i rozpoczął podboje na szeroką
skalę. W ciągu dwudziestu lat stworzył państwo sięgające od północnych Chin po Kaukaz, Ural i Morze
Kaspijskie. Po jego śmierci podboje kontynuowali jego synowie i wnukowie. Podbijając ogromne terytoria
Azji i Europy, armie mongolskie zetknęły się z różnymi ludami i metodami wojowania. Przez długi czas
Mongołowie nie znaleźli przy tym godnego siebie przeciwnika. Groźnym koczownikom ulegli Chińczycy,
Koreańczycy, Persowie, Tebańczycy, Hindusi, ludy zakaukaskie i środkowoazjatyckie. Za następców
Czyngis-chana Mongołowie skutecznie walczyli z Rusinami, Polakami i Węgrami.
Wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni (od 15 do 60 roku życia) zobowiązani byli do służby wojskowej.
Rygory codziennego życia w trudnym klimacie, przygotowały dobrze nomadów mongolskich do znoszenia
trudów dalekich i ciężkich podróży oraz zmiennych warunków klimatycznych. Już od młodzieńczych lat
Mongołowie uczyli się jazdy konnej i sztuki strzelania z łuku. Jeszcze sprzed okresu zjednoczenia
plemion, Mongołowie byli świetnym jeźdźcami i łucznikami, odnoszącymi duże sukcesy w walce z sąsiednimi
ludami. Chyngis - Chan jednakże dodał element, który nie istniał wcześniej, a udoskonali sztukę wojenną
Mongołów – dyscyplinę. Dyscyplina obowiązywała na polu walki od samego początku do całkowitego zwycięstwa.
Chan wprowadził zakaz rabowania i szabrowania aż wróg był całkowicie pobity. Ci którzy nie zgadzali się
z zasadami nowej dyscypliny byli zbijani. W efekcie armia mongolska była wysoce zdyscyplinowaną formacją,
dającą łatwo się kierować.
Armia mongolska podzielona była według systemu dziesiętnego, podobnie jak wiele innych armii koczowniczych
wcześniej w historii. Dziesięcioosobowy oddział (zwany Arban) tworzył jedną dziesiątą kompanii (Jaghun).
10 Arbanów tworzyło więc stuosobowy Jaghun. Tysiąc żołnierzy tworzyło regiment zwany Mingghan.
Odpowiednikiem dzisiejszej dywizji był Tumen – jednostka złożona z dziesięciu tysięcy wojowników.
Taka organizacja była prosta ale sensowna. Łatwo nadawała się do wcielania żołnierzy z podbitych
krain do armii mongolskiej.
Przed każdą wyprawą Mongołowie czynili intensywne przygotowania. W czasie narady decydowano jak
wojna będzie przeprowadzana, kto będzie dowodził oddziałami. Każdą wyprawę poprzedzał dobry zwiad,
który oszacowywał siły wroga, stosunki panujące w danym kraju, zaludnienie, system obrony, konflikty
wewnętrzne i silne strony wroga.
Mongołowie stosowali kilka metod inwazji. Koczownicy wkraczali na terytorium wroga w kilku kolumnach,
co miało zdezorientować obronę i podzielić siły wroga. Oddziały w centrum były liczniejsze niż w
kolumnach znajdujących się na flakach. Każda kolumna posiadała silne oddziały skautów, którzy donosili
o ruchach nieprzyjaciela. Mobilność i szybkość najeźdźców powalała niejednokrotnie zaskoczyć
nieprzygotowanego przeciwnika, który nie był wstanie oszacować nawet liczebności najeźdźców.
Często wróg nie był wstanie nawet zmobilizować oddziałów na danym terytorium. Mniejsze, warowne
punkty łatwo padały ofiarą zeskocznia, lub były omijane jeśli dowództwo mongolskie uznało je za
nie niebezpieczne. Głównym celem Mongołów były z reguły większe ośrodki miejskie, będące centrami
politycznymi oraz miejscem bogactwa. Aby przeprowadzić skuteczne oblężenie Mongołowie dążyli w
pierwszej kolejności do rozbicia armii przeciwnika, tak aby nie przeszkadzała ona w zdobywaniu miast.
Uciekająca przed najeźdźcami ludność siała wśród mieszczan i garnizonu strach przez mnożącym się w
oczach wrogiem. Oblegając miasta, część oddziałów cały czas operowała w terenie, atakując mniejsze
fortece i oddziały dążące do odsieczy. W czasie oblężeń Mongołowie stosowali często do szturmów i
prac polowych niewolników i oddziały niemongolskie wcielone do ich armii. Zniewoleni młodzi mężczyźni,
czasami nawet z podbijanego w danym momencie państwa, zmuszani byli do budowy maszyn oblężniczych
i służyli także jako żywe tarcze dla Mongołów. Do szturmów wykorzystywano także oddziały wasali.
Aby zapobiec buntom często mieszano je pod względem narodowościowym.
Dopełnieniem sukcesu kampanii wojennej było zabicie władcy państwa. Jeśli zdołał on uciec z pola bitwy,
Mongołowie ścigali pokonanego lidera az do skutku. Jeśli nie udało im się go pojmać lub zabić, pościg
sprawiał, że uciekający władca nie był skutecznie kontrolować sytuacji w własnym państwie i zorganizować
obrony wokół swojej osoby.
Najazdy mongolskie budziły grozę, ponieważ najeźdźcy dopuszczali się niezwykłych okrucieństw, mordując
całe plemiona, paląc doszczętnie wsie i miasta wroga. Czyngis – Chan przeszedł do historii jako ten co
budował piramidy z ludzkich głów. Ludność obleganych miast mogła liczyć tylko na litość w przypadku
natychmiastowej kapitulacji. Po zdobyciu miasta, które stawiało opór, mieszkańców wypędzano na
otaczające pola, aby zdobywcy mogli bez przeszkód rabować mienie mieszkańców. Żołnierze garnizonu
miasta byli mordowani. Wraz z nimi, często część ludności. Rzemieślnicy i młode kobiety zabierano
do niewoli, młodych, silnych mężczyzn, natomiast, jako niewolników, zmuszano do prac oblężniczych.
Część ludności była uprowadzana do Mongolii, cześć natomiast osiedlano w specjalnych miejscach gdzie
wykorzystywano jej umiejętności rzemieślnicze. Ofiarami najeźdźców padali również mieszkańcy wsi,
szczególnie gdy padło podejrzenie o knuciu rebelii. Do mordowania ludności wiejskiej
niejednokrotnie angażowano oddziały niewolników gdy rzezi nie starczało mongolskich żołnierzy.
Mongolskie armie w różnych kapaniach posiadały różną liczność. Bardzo często armia Mongołów przewyższał
liczebnie wojska przeciwnika. Jednak w sytuacjach kiedy Mongołowie byli słabsi liczebnie potrafili pokonać
liczebniejszego wroga. Niewątpliwie armia mongolska w pierwszym miejscu cechowała się jakością i dyscypliną,
w drugiej liczebnością.
Dyscyplina pozwalała na przeprowadzanie różnych taktyk walki. Przed bitwą Mongołowie formowali długą
(czasami na wiele kilometrów) linię. Znakiem do rozpoczęcia walki był dym, bicie o kubki, lub powiew
sztandaru.
Łucznicy mongolscy niejednokrotnie potrafili zrobić szarżę ciężkozbrojnego rycerstwa lub zwyczajnie
uziemiali oddziały wroga w jednym miejscu. Mongolska jazda ruszała wówczas do ataku, zasypując wroga
strzałami a następnie, zanim doszło do bezpośredniego starcia, zawrócić w bok. Za pierwszą linią udawał
się druga grupa jeźdźców, która dokonywał tego samego manewru.
Ze względu na walor szybkości, armia mongolska była lekko uzbrojona w porównaniu do armii społeczeństw
osiadłych. Na uzbrojenie ochronne składało się – lakierownia lub wyparzana zwierzęca skóra, która
pokrywała, zazwyczaj górne części ciała. Niektórzy wojownicy używali także zbroi kolczugowej. Pod skóra
zwierzęcą, cześć wojowników nosiła jedwabne koszule, które (ze względu na właściwości tego materiału)
zwiększały ochronę ciała. Głowę chronił hełm. W okresie zimowym wojownicy nosili ciepłe buty, kurtki z
owczej skóry i włochate czapki. Podstawową bronią ofensywną był łuk kompozycyjny, podwójnie zakrzywiony,
i wykonany z połączenia sinew, rogu i drzewa. Każdy wojownik posiał co najmniej jeden łuk,
najprawdopodobniej przyczepiony do specjalnego kołczanu przy każdym koniu. Łuki mongolskie miały ogromną
moc penetracyjną, znacznie większą niż słynne, długie łuki łuczników angielskich i walijskich.
Używano przy tym kilku rodzajów strzał – penetrujących grubą zbroję, świszczących służących do
sygnalizacji, do bliskiego i dalekiego strzelania. Dodatkową bronią, służącą do bezpośredniego starcia,
były szable, maczugi, topory oraz, rzadziej, krótkie dzidy z zakrzywionymi hakami. Aby nie
spowalniać armii, dodatkowy sprzęt niezbędny do prowadzenia działań militarnych, jak sznury,
igły, nici, narzędzia do ostrzenia ostrzy mieczów, kubki czy żywność znajdowały się przyczepione
do koni wojowników. Także cześć maszyn oblężniczych transportowane były na koniach, a następnie
składane w całość.
Każdy jeździec mongolski posiadał od trzech do pięciu koni. W przypadku zmęczenia rumaka lub jego
zabicia w walce, jeździec łatwo zmieniał wierzchowca na nowego. Dzięki temu Mongołowie byli niezwykle
szybką i mobilną nacją. W armiach społeczeństw osiadłych taki stopień szybkiego przemieszczania się
nie był możliwy. Koń był zwyczajnie zbyt drogi w utrzymaniu, aby wojownik mógł sobie pozwolić na
posiadanie kilku zwierząt. W Europie brakowało także dużych przestrzeni, które pozwalały by na hodowlę
dużych ilości tych zwierząt. Azjatyckie stepy i pastwiska pozwalały natomiast łatwo wychować i
utrzymać ogromne tabuny koni.
|